Daria Szynkaruk szczerze po meczu z Zagłębiem: „Umiałyśmy się podnieść i to jest sukces”

SPR Pogoń Szczecin pokazała, że pomimo, iż trudno jej będzie powalczyć o medal w tym sezonie mistrzostw Polski w PGNiG Superligi Kobiet, zamierza walczyć do końca. Drugi raz zdarzyło się, że gospodynie zwyciężyły w meczu, który wygrać było już niezwykle trudno. – „Jesteśmy drużyną, która jest razem nie tylko wtedy, gdy się wygrywa, ale również wówczas, kiedy się przegrywa” – stwierdziła tuż po końcowej syrenie Daria Szynkaruk.

Po raz drugi w krótkim czasie zdarzyło się coś nieoczekiwanego w meczu Pogoni. To jak cud? – Nie wiem, czy to jest cud. Wydaje mi się, że to jest pokazanie, że jesteśmy drużyną, która jest razem nie tylko wtedy, gdy się wygrywa, ale również wówczas, kiedy się przegrywa. Jeśli przegrałyśmy pierwszą połowę czterema bramkami, to umiałyśmy się z tego podnieść. To jest największy sukces.

Po meczu z Zagłębiem chyba nikt nie ma wątpliwości, że Pogoń to zespół z potencjałem. Zgodzi się pani ze mną? – Jest potencjał, zawsze był, od samego początku. Coś nie mogło zaskoczyć. Ale z meczu na mecz widać, że jest coraz lepiej.

Przed meczem żywiłem obawę, że gdy pozwoli się Monice Maliczkiewicz wejść w mecz, będzie trudno o sukces, bo ona może być nie do przejścia. Trochę wam w tym meczu napsuła krwi, ale wynik jest dla Pogoni korzystny. – Wiadomo, jak to jest. Gdy bramkarka odbije parę piłek, to się tym nakręca. My pomimo jej dobrej gry nie spuściłyśmy głów. Dalej rzucałyśmy i robiłyśmy swoje.

Czy sportowiec pamięta sytuacje, w której może jego rzut zaważyć na końcowym wyniku? W takich okolicznościach była pani pod koniec meczu, kiedy wspomniana Maliczkiewicz okazała się lepsza. – Zawsze pamięta się akurat te nietrafione bramki. Najważniejsze, by wynieść z tego wnioski i robić swoje.

Byliście w tym meczu zespół, ale też takim, który posiadał dużo indywidualności, jak choćby gra Ivany Bozović czy też Agaty Cebuli. – Tak, plusem jest to, że wszystkie rzuciły. Każda pozycja była zagrożeniem dla przeciwniczek. To też było kluczem, dlaczego padł właśnie taki wynik.

Quintus może się waś obawiać? – Oczywiście, że tak. Jesteśmy tak samo dobrą drużyną i każdy mecz możemy wygrać. Nie jesteśmy na straconej pozycji.

Nie zabraknie sił, bo ten mecz pucharowy już w niedzielę (7 kwietnia)? – Wydaje mi się, że sił nam nie brakuje. Jesteśmy dobrze przygotowane. Wiadomo, że jak jesteśmy po meczach, mamy odpoczynek, regenerację. Jest odpowiedni sztab, który o to dba. Myślę, że jest ok.

Pytanie na koniec: myśli pani, że ta porażka Zagłębia z Pogonią może decydować o braku złotego medalu dla Miedziowych? – Może decydować, bo MKS i Zagłębie walczą o każdy punkt. Każdy punkt się liczy, każda bramka się liczy, każde zwycięstwo dla nich się liczy. Uważam, że to może akurat zaważyć.

Autor: ran

 

Recommended For You

About the Author: admin