Brak punktów w meczu na szczycie, Elbląg lepszy o 4 bramki

Smutne zakończenie zawodów dla SPR Pogoni Szczecin. Granatowo-bordowe uległy we własnej hali bardzo osłabionemu w tym meczu Startowi Elbląg 20:24. Bardzo dobre zawody, pod nieobecność Włoszki Moniki Pruenster, rozegrała Marta Wawrzynkowska. Niestety, jej koleżanki w ofensywie nie spisały się za dobrze. Grały trochę za wolno, popełniały dużo więcej błędów, które rywalki nie wybaczały. Po tym spotkaniu ekipa z Grodu Gryfa spadła na szóstą lokatę.
Już sam początek zawodów pokazał, że pomimo faktu właściwie braku zmian u gości z Elbląga, ten mecz nie będzie prosty. Nie da się go wygrać, jeśli nie zachowa się stuprocentowej koncentracji, a przede wszystkim skuteczności. Owszem, sporo problemów sprawiała nam Klaudia Powaga, ale rzuty nie były na tyle trudne, by bramkarka nie mogła ich odbijać. Mimo, że po 9 minutach było już 1:5, zdołaliśmy doprowadzić do remisu po 5. Od tamtej pory zawody bardzo się wyrównały. Gorzej, że mimo trzech prób pod rząd, ani razu nie udało się wyjść choćby na jednobramkowe prowadzenie. Brakowało tego czegoś.

Miejscowe bardzo źle będą wspominać również ostatnie 4 minuty przed przerwą. Sporo dawała z siebie Valentina Blazević. Bardzo dobre zawody rozgrywała także Marta Wawrzynkowska. Wydawało się, że grające właściwie bez zmian elblążanki w końcu „pękną” i będą kroczyć po parkiecie. Nic z tych rzeczy. Upływu sił nie było u nich widać. Do szatni zeszły z pokaźną zaliczką (14:10). Trener Neven Hrupec zareagował tylko raz, ale nic to nie dało. Rywalki trochę zbyt często w kluczowych momentach zyskiwały prawo wykonywania rzutów karnych, które zamieniały na bramki.

Burza w szatni również nic nie wniosła. A szkoda, bo powinna. Pogoń grała za wolno, zbyt schematycznie. Brakowało kontr. Rzadko uruchamiane były skrzydłowe. Dało się też odczuć brak Darii Zawistowskiej. Zawodniczka po jednym z rzutów z kontry pechowo upadła na parkiet i już się na nim nie pojawiła. A było to w 15. minucie zawodów. Przez całą drugą część rywalizacji Start ani razu nie pozwolił złapać naszym paniom bramkowego kontaktu. Kiedy było już jasne, że meczu nie da się nawet zremisować, Hrupec zarządził podwyższenie obrony. Zdecydowanie za późno. Kto wie, co by było, gdyby udało się wyłączyć z gry Justynę Świerczek – autorki aż 7 celnych rzutów.

Za tydzień czeka nas pojedynek w Kościerzynie. Trzeba zakasać rękawy. Kolejna przegrana nie wchodzi w rachubę. A czerwona latarnia ligi pokazała, że potrafił się postawić faworytowi.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin