Daria Zawistowska: „Musimy być skoncentrowane od początku do końca”

SPR Pogoń Szczecin jako jedyna z polskich żeńskich drużyn uczestniczy w europejskich pucharach, w najbliższy weekend w portugalskim Aveiro powalczy z miejscowym Alavarium / Love Tiles o ćwierćfinał Challenge Cup. O najbliższego rywala zapytaliśmy najskuteczniejszą obecnie w tych rozgrywkach zawodniczkę Pogoni – Darię Zawistowską.

Od poniedziałku rozpoczęłyście przygotowania pod dwumeczu z Alavarium / Love Tiles, możesz już coś opowiedzieć o tej drużynie?

Tak, znamy już większość zagrywek tego zespołu i dowiedziałyśmy się o nim wiele informacji m.in, że jest to bardzo młoda drużyna, gdzie jedynie grają dwie bardziej doświadczone zawodniczki. Alvarium aktualnie zajmuje 3 miejsce w lidze i odpadło z pucharu Portugalii przegrywając mecz z liderem. Dotychczas nasz przeciwnik pokonał zespół z Bośni i Hercegowiny w EHF Challenge Cup.

Portugalia (kobiety) w rankingu EHF zajmują odległe 24 miejsce (Polska 11), mimo to wielu obserwatorów żeńskiego szczypiorniaka ocenia, że zarówno poziom reprezentacji jak i ligi w tym kraju stale rośnie.

Owszem stale rośnie, choć mam nadzieję, że nie na tyle aby dogonić Polskę. Idealnym tego przykładem może być fakt, że reprezentacja Portugalii pokonała wyżej notowaną reprezentację Włoch w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata. Na co dzień kilka zawodniczek z reprezentacji Portugalii gra w Niemczech czy Szwecji, gdzie każdy sympatyk piłki ręcznej wie, że tamtejszy poziom szczypiorniaka jest bardzo wysoki.

W sezonie 2014/2015 Pogoń w EHF Challenge Cup najpierw pokonała fiński HIFK, następnie portugalską JAC – Alcanena i ostatecznie dotarła do samego finału. Czy jest szansa na podobny scenariusz w tym sezonie? Finki już odprawione, czas na Portugalię?

Powiem odważnie – pomimo ogromnego atutu Portugalii czyli rozgrywanych dwóch meczów „u siebie” pokonamy pewnie ten zespół, a to nam przybliży drogę do finału. Musimy tylko być skoncentrowane od początku do końca każdego spotkania i po prostu grać swoją piłkę ręczną

Co będzie mocną stroną Pogoni w nachodzącym dwumeczu?

Na starcie naszym mocnym punktem jest rozgrywanie meczów w silniejszej lidze niż Portugalia oraz fakt, że nasz zespół liczy więcej doświadczonych zawodniczek. Znaczącą zaletą w naszym zespole jest to,  że mamy bardzo wyrównane – dobre zawodniczki na każdej pozycji, gdzie wzajemnie się uzupełniamy.

Do gry wróciło kilka kontuzjowanych zawodniczek, ‪m.in. Agata Cebula i Marta Wawrzynkowska, w weekend na parkiecie ma się pojawić również Karolina Kochaniak, uważasz, że Pogoń wraca na właściwe tory?

Bardzo się cieszę z ich powrotu, ponieważ bardzo ich potrzebujemy. Są częścią naszego zespołu, a w GRUPIE SIŁA!! Myślę, że jak wrócą do pełni formy sprzed kontuzji (czyli już niebawem) to zaskoczymy jeszcze nie jednego przeciwnika z czołówki ligowej tabeli.

Na swoim koncie masz już wiele meczy w europejskich pucharach, czy na takich wyjazdach jest też czas na zwiedzenie jakiś miejsc, czy choć trochę czasu wolnego dla siebie?

Wyjazd na europejskie puchary to niestety nie jest wycieczka krajoznawcza, więc poza krótkim spacerem w okolicy czy wyjściem do sklepu zbytnio nie mamy czasu na korzystanie z walorów turystycznych. Poza tym zazwyczaj jesteśmy tam jedynie 2-4 dni, gdzie każdy wolny czas poświęcamy na odpoczynek.

Który z wyjazdów z Pogonią po Europie wspominasz najmilej i dlaczego?

Najbardziej utknął mi w pamięci właśnie wyjazd na mecz EHF Challenge Cup do Portugalii w sezonie 2014/2015. Na samą myśl za każdym razem pojawia mi się uśmiech na twarzy. W Polsce była szara zima i minusowe temperatury. Pamiętam ten moment, gdy wysiadłyśmy z samolotu już w Portugalii i pierwsze co, to poczułyśmy bardzo przyjemne promienie słońca na twarzy i towarzyszący temu ciepły podmuch wiatru. Już w ten sam dzień po treningu razem z Hanną Yashchuk i Moniką Głowińską łapałyśmy trochę witaminki D i opalałyśmy się na balkonach naszych pokoi. Miło wspominam spacer razem z Patrycją Nogą, gdzie miałyśmy okazję zjeść złociste, soczyste i tak słodkie pomarańcze uprzednio zrywając je prosto z drzewa! Możecie się śmiać, bo to oczywiste, że pomarańcze rosną na drzewach-ale wtedy dla mnie był do niezwykły widok i najlepsze w smaku pomarańcze jakie kiedykolwiek jadłam. Nawet teraz jak o tym piszę to wciąż się uśmiecham:) Najlepsze jest to, że dość często wspominam sobie ten cały wyjazd, bo w sali gdzie oglądamy wideo powieszony jest plakat naszej ówczesnej drużyny z tamtego finałowego meczu. Poza tym, zmieniając delikatnie temat mogę powiedzieć ,że to były złote czasy Pogoni, gdzie szczęście nam ciągle sprzyjało i wygrywałyśmy prawie wszystkie mecze, a wiadomo jak się wygrywa to atmosfera jest lepsza.

Autor: rjak

Recommended For You

About the Author: admin