Joanna Wołoszyk: „Musiałyśmy dokręcić śrubę”

– Cieszą te punkty, bo Korona to drużyna ułożona i grająca konsekwentnie. Wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo. Mam nadzieję, że już wróciłyśmy na właściwe tory i będziemy kontynuować serię wygranych – skomentowała tuż po końcowej syrenie Joanna Wołoszyk, rozgrywająca SPR-u Pogoni Szczecin (granatowo-bordowe zwyciężyły kielczanki 29:25 i odnotowały drugą wygraną z rzędu).

Było pięć meczów przegranych pod rząd, teraz są dwa zwycięstwa tydzień po tygodniu. Ten triumf był bardzo ważny, wywalczony m.in. dzięki chłodnej głowie w końcówce zawodów.
– Tak, był jednak moment, w którym stanęłyśmy. Prowadziłyśmy już siedmioma bramkami (22:15 – dop. red.). Trzeba było, że tak powiem, jeszcze trochę „dokręcić śrubę” i pójść na całego. Cieszą te punkty, bo Korona to drużyna ułożona i grająca konsekwentnie. Wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo. Mam nadzieję, że już wróciłyśmy na właściwe tory i będziemy kontynuować serię wygranych.

Powiem tak: udało się wam „zdenerwować” trenera Pawła Tetelewskiego. Kielczanki miały bowiem szansę na odrobienie strat, na co Pogoń jednak ostatecznie nie pozwoliła.
– Trener Tetelewski podchodzi bardzo emocjonalnie do meczów. Widać, że mu zależy i jest z zespołem w każdym momencie spotkania. Wierzył do końca w swoją drużynę, co doskonale o nim świadczy. My grałyśmy u siebie. Zachowałyśmy się konsekwentnie.

Jeśli ktoś spojrzałby w protokół pomeczowy, mógłby stwierdzić, że mecz był dość brutalny. Nie było ich za dużo?
– Nie mnie jest to oceniać. Ja z perspektywy zawodnika inaczej to widzę, sędzia ma inne zdanie. Z kolei, jak się patrzy z boku, to jest jeszcze coś innego. Niemniej, chciałabym, aby tych kar było coraz mniej i żeby jednak arbitrzy pozwalali na więcej.

A propos sędziów, narazili się na dużą krytykę i gwizdy ze strony trybun. Kilkoma decyzjami rzeczywiście wywołali kontrowersje.
– Tak, jak powiedziałam wcześniej, nie chcę tego oceniać. Ważne, że to my wygrałyśmy mecz konsekwencją w obronie.

Przerwa w lidze dla Pogoni, ale nie od gry. Za tydzień czeka was ważny dwumecz w Portugalii. Niby rywal stosunkowo łatwiejszy, ale to nie będzie „hop siup”.
– Jak widać, każde spotkanie wymaga od nas stu procent, a nawet sto dwadzieścia.  Musimy pojechać tam z podwójną motywacją, z dodatkowym nastawieniem, aby od początku, od pierwszego meczu dobrze wejść w rozgrywki Pucharu Challenge Cup. Nie ma innego wyjścia, musimy tam wygrać.

Cel to awans?
– Jak najbardziej tak.

Autor: ran 

Recommended For You

About the Author: admin