Daria Zawistowska: „To w ogóle nie była nasza piłka ręczna”

Nie taki miał być początek nowego roku w Szczecinie. Do tej pory historia spotkań SPR Pogoni z KPR-em Gminy Kobierzyce przemawiała na korzyść granatowo-bordowych. Każda, nawet najpiękniejsza seria kiedyś ma swój koniec. Tak się właśnie stało w 12. Kolejce PGNiG Superlidze Kobiet. Nasze panie przegrały jedną bramką, 24:25. – Taki jest sport – słusznie zauważyła skrzydłowa, Daria Zawistowska.

Szkoda tego meczu, bo udało się wam wyjść z nie lada opresji. Sztuką jest przegrywać do przerwy 10:15 i wyjść po zmianie stron na prowadzenie 23:22.
– Cóż mogę powiedzieć, taki jest sport. Dużo zabrakło nam dziś do zwycięstwa, bo od początku przegrywałyśmy w tym spotkaniu. Może dobrze się stało, że tak wyszło, bo być może będziemy miały lepszą taktykę w następnym meczu.

Możemy powiedzieć po tym meczu, że szczęście sprzyja lepszym?
– Szczęście? Nie wiem czy można nazwać szczęściem to, co dziś się stało. Moim zdaniem to w ogóle nie była nasza piłka ręczna. Zła gra w defensywie i tak samo fatalna w ataku.

W pierwszej połowie gra Pogoni była dość czytelna. Piłka krążyła po obwodzie, co dość łatwo rozczytywały przeciwniczki.
– Może i mogła krążyć, ale naszym głównym problemem było to, że krążyła za wolno. Przez to, że właśnie krążyła za wolno, rywalki po prostu przewidywały nasze kolejne ruchy.

Największy żal można mieć jednak do końcówki, bo mimo gry już dwie mniej, wciąż tliła się nadzieja choćby na remis i rzuty karne. Bardzo mocno zdenerwował się trener Neven Hrupec, kiedy zbyt wcześnie na parkiecie pojawiła się nieuprawniona do gry zawodniczka, Natalia Krupa. Ten fakt mógł zdecydować, że nie udało się wam przedłużyć spotkania?
– Przyznam, że nie wiem.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin