Spore emocje w Piotrkowie, Piotrcovia lepsza w rzutach karnych

O tym, że Piotrków Trybunalskim nie jest łatwym terenem przekonało się ostatnio Zagłębie Lubin, które dopiero w samej końcówce przechyliło szale zwycięstwa na swoją stronę, podobny scenariusz miał miejsce podczas dzisiejszego meczu, ostatecznie w regulaminowym czasie gry padł wynik remisowy 26:26, w rzutach karnych lepsze okazały się Piotrkowianki i to one zainkasowały 2 punkty, Pogoni przypadło 1 oczko. 

Sensacją pachniało właściwie od początku meczu, który toczony był falami. Jednym razem na trzy bramki więcej wychodziły podopieczne Andrzeja Bystrama, za chwilę zaś przegrywały dwoma trafieniami. Do przerwy Pogoń remisowała z Piotrcovią po 13. Nic wielkiego. Na drugą część miał wyjść inny zespół, zwycięski zespół. Skończyło się jednak na rzutach karnych, które ostatecznie szczecinianki przegrały 5:6. Niespodzianka, a wręcz sensacja stała się faktem.

Granatowo-bordowe po ostatniej przegranej we własnej hali z Energą AZS-em Koszalin jechały do Piotrkowa w roli murowanego faworyta do zgarnięcia kompletu punktów. Z tej roli nie wywiązały się jednak najlepiej. Przegranej nikt nie brał pod uwagę i marnym pocieszeniem jest fakt, że Pogoń przywiozła do Szczecina jeden punkt. Spotkanie z trybun oglądał prezes zespołu z Grodu Gryfa, Przemysław Mańkowski.

Nasze panie przegrały z siódemką z województwa łódzkiego od czasu powrotu na parkiety PGNiG Superligi zaledwie raz. Było to dokładnie 19 listopada 2011 roku. Mecz zakończył się wynikiem 21:36. Każda kolejna konfrontacja miała lepszą lub gorszą historię, ale zawsze kończyła się dla Pogoni szczęśliwie. Nieważne, na obiekcie której drużyny była rozgrywana.

Trener Niven Hrupec postanowił dać szansę innym zawodniczkom niż to miało miejsce ostatnio. Co prawda, na środku rozegrania rozpoczęła Valentina Blazević, ale niedługo potem w jej miejsce została wprowadzona Agata Cebula. Po trzynastu minutach i 4 bramkach z rzędu wynik brzmiał 7:4. Przyjezdne potrafiły się otrząsnąć, a zrobiłyby to pewnie znacznie lepiej, gdyby nie częste upomnienia indywidualne. Po dwa razy taka kara spotkała Biancę Del Balzo oraz Joannę Wołoszyk.

Mimo takiego stanu rzeczy nic nie zapowiadało późniejszej tragedii. Zwłaszcza, gdy po zmianie stron to Pogoń wydawała się nadawać ton rywalizacji. Raz po raz bramkę Piotrcovii ostrzeliwała Karolina Kochaniak. W drugiej połowie dokonała tego aż 8-krotnie. Ręce same składały się do oklasków. Niestety, nie na długo. Przy stanie 25:25 karę otrzymała Andjela Ivanović. Nadarzyła się nomen omen niespodziewana sytuacja, by wygrać zawody w regulaminowym czasie.

Miejscowe nic sobie z tego nie robiły. Miały w swoich szeregach Zoricę Despodovską. To właśnie ona rzutem z dystansu wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie 26:25. Wyrównała równie niezawodna Kochaniak. Na 56 sekund przed końcem o czas poprosił Bystram. Nic się nie zmieniło na tablicy. O sukcesie miały decydować rzuty karne. Zawiodła ta, która do tej pory rozgrywała kapitalne spotkanie w ofensywie. Zdobywczyni 8 bramek nie trafiła decydującego rzutu karnego i mecz skończył się wynikiem 31:32.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin