Agata Cebula nie przewiduje problemów: „Awansujemy do mistrzostw Europy”

SPR Pogoń Szczecin zakończyła już rozgrywki w sezonie 2017/2018 w PGNiG Superlidze kobiet. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy się już emocjonować i oglądać pięknych kobiet w popularnym szczypiorniaku. 31 maja oraz 2 czerwca walczyć o punkty będzie kadra pod wodzą Leszka Krowickiego. Stawką jest awans do finałów mistrzostw Europy we Francji. Biało-Czerwone zagrają z Włoszkami i Słowaczkami. – „Jestem spokojna o wynik” – przewiduje Agata Cebula. Czy nasza kapitan wierzy jeszcze w powrót do reprezentacji, w której przez urazy nie mogła się zadomowić?

Sezon 2017/2018 już za nami. Czy po tym jednak niezbyt udanym dla Pogoni okresie minęły już emocje w drużynie? Emocje już minęły. Faktycznie, był to trudny sezon, chyba najtrudniejszy od kiedy jestem w Szczecinie. Przez cały ten czas trudno było nam złapać prawidłowy rytm gry, dlatego nie potrafiłyśmy wygrywać regularnie. Fajnie, że znalazłyśmy się w finale pucharu. To duże wyróżnienie i jeszcze większe doświadczenie.

Czego najbardziej szkoda: dopiero szóstej pozycji w tabeli, czy może niewykorzystanej okazji w finale Pucharu Polski? Szkoda na pewno i tego, i tego. O tyle, o ile w lidze stałyśmy na bardzo kiepskiej pozycji już na parę kolejek przed końcem, tak w finale pucharu wiedziałyśmy, że to tylko jeden mecz. 60 minut i że wszystko jest możliwe. Szkoda, to nie był nasz dzień, to był dzień lublinianek.

Za kilka dni będziemy żyć meczami polskich szczypiornistek. Pamięta pani swój ostatni występ w kadrze? Oczywiście, że pamiętam, to bardzo miłe wspomnienia i przeżycia.

Przypominam sobie taki czas, w którym otrzymała pani powołanie. Potem jednak przytrafiła się kontuzja, niedługo potem druga. To właśnie to sprawiło, że nie zadomowiła się pani w drużynie narodowej na dłużej? Możliwe, że tak. Pierwsza kontuzja przytrafiła się, kiedy byłam w życiowej formie. Pamiętam jak bardzo to przeżywałam i jak długo nie mogłam się z tym pogodzić. Myślę, że gdyby nie kontuzje kolan być może byłabym w kadrze do teraz i grywała w niej regularnie. Życie pisze różne scenariusze. Wiem, że drzwi do kadry są juz raczej dla mnie zamknięte, ale nie poddaję się i będę jeszcze w tym roku walczyć o powrót do swojej dobrej formy.

W meczu z Włoszkami nie powinno być chyba większych problemów. Choć trener Leszek Krowicki wyraźnie dmucha na zimne. Myślę, że między reprezentacją Włoch, a reprezentacją naszego kraju jest na razie bardzo duża przepaść. Oczywiście, nie można lekceważyć nikogo i do każdego meczu włożyć 100 procent, ale ja jestem spokojna o wynik

Wyobraża sobie pani sytuację, w której Polek zabraknie na grudniowym turnieju finałowym we Francji? Mocno wierzę w to, że reprezentacja znajdzie się na tych mistrzostwach i trzymam za dziewczyny kciuki.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin