Z ostatniej chwili:

Odrodzenie Pogoni. Start pokonany i z problemem

Takiego zakończenia i pożegnania ze Szczecinem oczekiwali fani SPR Pogoni. Granatowo-bordowe zgotowały niesamowite emocje, do końca zachowały wiarę w przełamanie czarnej serii w grupie mistrzowskiej. Swój cel osiągnęły. Kram Start bardzo długo nie mógł wejść na właściwie tory. Wszystko za sprawą dobrze funkcjonującej formacji obronnej szczecinianek i kontr, które kończyła Joanna Gadzina. Po 60 minutach było 26:26. W rzutach karnych okazaliśmy się lepsi i zwyciężyliśmy 7:6. Dwa punkty powędrowały na konto Pogoni.

Gospodynie wyraźnie chciały poprawić sobie nastroje przed najważniejszym starciem, jakie czeka je już za trzy dni w Kaliszu. Pozytywne nastawienie było aż nadto widoczne, ale sam początek był niezwykle wyrównany. W 11. minucie po rzucie Aleksandry Jędrzejczyk ze skrzydła przegrywaliśmy 4:5. Ten fakt jeszcze bardziej wpłynął na postawę naszej drużyny. Grę zespołu prowadziła Valentina Blażević. Nerwowo zachowywał się trener Andrzej Niewrzawa. Jakby przeczuwał nadchodzące kłopoty.

Pogoń zyskała przewagę i szła za ciosem. Kilkoma interwencjami popisała się Sołomija Szywerska i dzięki jej interwencjom Start zdołał jeszcze złapać ze szczeciniankami kontakt bramkowy. Nasze panie i wówczas zachowały pełną koncentrację. Odpowiedziały aż trzykrotnie. Słowa uznania należały się np. Darii Zawistowskiej. Młoda skrzydłowa wykonała zwód, którym totalnie zaskoczyła broniące elblążanki. Dzięki temu stanęła sam na sam z Salomą. Wynik do przerwy ustaliła Agata Cebula. Prowadziliśmy 16:13.

Przerwa nie zdekoncentrowała siódemki z Grodu Gryfa. Jeśli dwie bramki dokładały przyjezdne, miejscowe natychmiast odpowiadały tym samym. Wiele wskazywało na to, że nie będzie nerwowej końcówki w tych zawodach. Nic bardziej mylnego. W 45. minucie prowadziliśmy 23:19. Później nasza gra trochę się posypała. Brakowało skuteczności. Często ostrzeliwaliśmy słupki i poprzeczkę. Niemniej jednak rywalki, mówiąc kolokwialnie, „pozazdrościły” gospodyniom i same także zaczęły posyłać piłkę w te miejsca.

Na 9 minut przed końcową syreną wynik brzmiał 24:26. Pogoni udało się w tym czasie wykonać dwie skuteczne akcje, obronić wszystko, co było do obronienia i rzuty karne stały się faktem. W meczu granatowo-bordowe czterokrotnie stawały na linii 7 metrów i aż 3 razy popełniły błędy. Znacznie lepiej zachowały się później. Jedną pomyłkę zanotowała Karolina Kochaniak, ale to Jędrzejczyk w dwóch swoich próbach nie zdołała pokonać Natalii Krupy i dwa „oczka” zostały w Szczecinie.

To świetny prognostyk przed sobotnim finałem o Puchar Polski. W Kaliszu SPR Pogoń zmierzy się z aktualnym mistrzem Polski, MKS-em Perłą Lublin (godz. 15.00). Dla naszych pań to drugi finał w tych rozgrywkach, odkąd wróciły do PGNiG Superligi kobiet. Być może tym razem to my podniesiemy to cenne trofeum.

SPR Pogoń: Krupa, Zimny - Bancilon 3 (0/1), Płomińska, Noga 2, Cebula 1, Urbańska, Królikowska 2, Marcikova, Janas 1, Koprowska 1 (1/2), Nosek 5, Zawistowska 1, Kochaniak 1, Blażević 6 (0/1), Gadzina 3

Autor: ran / foto: Wojciech Kozłowski

Ładowanie