Z ostatniej chwili:

Patrycja Królikowska: „Napotkałyśmy na ścianę”

Bez sukcesu zakończyło się spotkanie SPR Pogoni Szczecin z GTPR-em Gdynia. Mistrzynie Polski zwyciężyły w Grodzie Gryfa 27:22. Granatowo-bordowe muszą więc czekać na przełamanie fatalnej passy. Czego zabrakło w niedzielnym starciu? – „Na pewno zawiodła nas skuteczność” – przyznała tuż po końcowej syrenie skrzydłowa Pogoni, Patrycja Królikowska. Swoje przysłowiowe trzy grosze dołożyła także Weronika Kordowiecka. My już jednak z niecierpliwością czekamy na derby z koszalińską Energą.

Nie możecie przełamać tej złej passy w rundzie mistrzowskiej. Przegranej szkoda chyba podwójnie, bo przecież GTPR nie rozegrał „wielkiego” meczu? Na pewno zawiodła nas skuteczność. Podchodzimy do każdego spotkania na 100 procent. Niemniej, w tym przypadku w bramce powstała ściana.

Jaka była taktyka na te zawody? Zwyciężyć, być skutecznym, grać to, co potrafimy. Niestety, nie wyszło to nam najlepiej.

Co się dzieje z rzutami karnymi? Przeciwko gdyniankom pomyliłyście się aż pięć razy. W pewnym momencie wyglądało to tak, jakbyście się obawiały się je wykonywać? Dziwne, bo trenujemy ten element dość często. Nie wiem, jak panu odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu bramkarka z Gdyni (Weronika Kordowiecka – dop. red.) miała znakomity dzień. Nie sposób było ją pokonać.

Jesteście po trudnych i wyczerpujących bojach z Kram Startem Elbląg. Czy to miało jakiekolwiek znaczenie w tym właśnie spotkaniu? Dużo było tego grania, ale to nie jest dla nas żadne usprawiedliwienie, że tak wyszło. Powinnyśmy wyjść z trochę innym nastawieniem na ten mecz. Tzn. nastawienie było bardzo dobre, ale w tej pierwszej połowie zagrałyśmy bardzo słabo.

Czekają was teraz derby z Energą AZS Koszalin. Jest szansa pokonać ten zespół, bo i Akademiczki wpadły w kryzys. Uważam, że macie szansę na przełamanie. Mam nadzieję, że się przełamiemy. Na pewno podejdziemy do tego meczu bardzo poważnie. Poczynimy przygotowania. Po prostu damy z siebie wszystko.

Energetyczne łatwo skóry nie sprzedadzą. Co prawda straciły dystans do czołówki, ale matematycznie wszystko jest jeszcze możliwe. Sportowcy nie patrzą na tabelę, tylko walczą do końca w każdym spotkaniu.

Autor: ran