Z ostatniej chwili:

Pogoń bez przełamania w grupie mistrzowskiej

Szczeciński zespół wciąż nie może znaleźć sposobu, by przełamać złą serię, jaka zaczęła się pięć kolejek wcześniej. Do meczu z GTPR-em Gdynia widać było nie tylko poprawę w grze, ale i pewną wewnętrzną mobilizację. Ochotę do gry odebrała SPR Pogoni w tym meczu Weronika Kordowiecka. Bramkarka znajdowała sposób chociażby przy rzutach karnych, których wybroniła aż 5 z 7 prób. I właśnie o tyle bramek przegraliśmy ten mecz (22:27).

Początkowo absolutnie nic nie wskazywało, że będzie aż tak trudno. Owszem, przy pierwszej próbie z 7. metra pomyliła się Valentina Blażević, ale nikt nie przypuszczał, że ta zła seria dopiero się zaczyna. W 6. minucie ładnym rzutem z dystansu błysnęła Natalia Nosek. Jak się potem okazało, więcej sposobów na pokonanie Kordowieckiej już nie znalazła. W jej miejsce weszła Monika Koprowska.

Pierwszy słabszy fragment zaczął się dla nas tuż przed pierwszym kwadransem. Ostatecznie jednak udało nam się wyjść z tych opresji obronną ręką. Tablica świetlna wskazała wówczas stan 6:6. Od tamtej jednak pory znów coś się zacięło. Próbowaliśmy wszystkiego: rzutów z drugiej linii, podwyższenia obrony. Nic nie pomagało. Szczęśliwie GTPR odskoczył tylko na 4 bramki i tyle też mieliśmy do odrobienia w drugiej połowie.

Po zmianie stron nasze panie zaczęły jednak częściej się mylić. Błąd podania, faul ofensywny, wyrzucenie piłki w aut, a do tego ta Kordowiecka. Zasłużenie została wybrana MVP meczu. Zawodów nie udało się już odwrócić. Niemniej siódemka z Grodu Gryfa podjęła rękawicę i z honorem zakończyła spotkanie. Szczecinianki podkręciły tempo. W 5 minut trafiły aż 7-krotnie. Z 14:23 zrobiło się 21:26. Niemniej, trzy „oczka” pojechały na Pomorze Środkowe.

Dla naszych zawodniczek była to piąta przegrana. W środę (25 kwietnia) zagramy o przerwanie złej serii z Energą AZS w Koszalinie. Do końca sezonu pozostało jeszcze pięć kolejek.

Autor: ran