Z ostatniej chwili:

Agata Cebula podkreśla: „Mamy armię zawodniczek”

Jak mówi znane porzekadło, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Być może. Niemniej, zwycięstwo SPR Pogoni nad Kram Startem Elbląg 27:21 w pierwszym półfinale rozgrywek o Puchar Polski pozwala z pewną dozą optymizmu spojrzeć na spotkanie rewanżowe. Szczecinianki przypomniały sobie i kibicom, jak istotna jest gra do samego końca. Walczyły dosłownie o każdą bramkę. Stanęło na 6. – „Przyjmijmy, że jest 0:0, mecz toczy się od nowa i z taką myślą jedźmy do Elbląga” – całkiem słusznie zaapelowała Agata Cebula.

Kibice tego meczu długo wam nie zapomną. My same tego meczu długo nie zapomnimy. Zagrałyśmy świetne spotkanie. Gdyby wyeliminować kilka tych błędów, które popełniliśmy, to wynik mógłby być jeszcze trochę wyższy. Mimo wszystko jesteśmy bardzo zadowolone. Dziś się jeszcze napawajmy tym sukcesem, ale jutro zapomnijmy o tym i trzeba przygotowywać się jeszcze mocniej na rewanż w Elblągu. Jesteśmy pewne, że zespół Startu będzie chciał na pewno odrobić te straty - powiedziała tuż po meczu kapitan Pogoni, Agata Cebula.

Obejrzałem w tym meczu sporo agresywnej obrony, ale dopuszczalnej przepisami. Choć przyznam, że momentami drżałem o to, jaką decyzję podejmą sędziowie. Też tak to odbierałyście? Nie będę oceniać pracy sędziów. Myślę, że zagrałyśmy w obronie dobre zawody. Może niektóre odgwizdane dwuminutowe kary były dyskusyjne, ale tak sędzia to widział. Na pewno taka gra w obronie jest kluczem do sukcesu.

Szkoda tej nieudanej kontry. Gdyby nie to, pewnie prowadziłybyście większą różnicą bramek. Tak, były okazje, które Natalia Krupa chciała wykorzystać. Wcale jej się nie dziwię, że podejmowała takie decyzje. Jednak w drugiej połowie mniej było tych sytuacji, gdyż wszystko to przeanalizowałyśmy sobie w szatni. Lepiej było zagrać spokojniej i dokładniej, niż tak ryzykować.

Niemniej, trzeba oddać Natalii to, że w bramce zrobiła swoje. Ta końcówka meczu była budująca w jej wykonaniu. Myślę, że dzisiaj każda z nas zrobiła swoje. Każdą, która była na boisku i siedziała na ławce, trzeba pochwalić. Byłyśmy super zespołem, czuło się tą jedność i dobrą atmosferę.

Wiem, że pracowałyście też trochę więcej między sobą, żeby ta gra lepiej wyglądała. Dało się to zauważyć po meczu z lubliniankami. A teraz to potwierdziłyście. Musimy pamiętać, że jesteśmy zespołem przebudowanym i czas płynie na naszą korzyść. Nie ukrywam, że pracowałyśmy ciężej przed tym meczem z drużyną z Elbląga. Wiemy, że to ostatnia szansa, by coś jeszcze w tym sezonie ugrać. Na medal w lidze mamy szanse jedynie matematyczne. Naszym marzeniem jest więc dostać się do finału w grze o puchar. A później będziemy się martwić, co dalej.

Jeśliby tak patrzeć na skład innych zespołów, to nie wiem, czy jest jakiś bardziej wyrównany kadrowo zespół niż Pogoń. Widać było dużą rotację choćby na rozegraniu. Wy ten mecz po prostu wytrzymałyście lepiej fizycznie. Tak, w tym meczu została wykorzystana praktycznie cała ławka i to było korzystne dla naszego zespołu. Zawsze o tym mówiłyśmy, że mamy całą armię zawodniczek i każda wnosi coś nowego do gry. To zdaje egzamin.

Jedna zwycięstwo to nie jest wygrana wojna. Przed wami jeszcze dwa mecze (ligowe i pucharowe). Tak, dzisiaj się nacieszmy, ale od jutra trzeba stonować nastroje i myśleć nad tym, by zagrać jeszcze lepiej. W Elblągu będzie trudniej.

Czy 6 bramek przewagi to dużo, czy mało? Na pewno jest to jakaś zaliczka, ale piłka ręczna jest taką dyscypliną, że można taką przewagę bardzo szybko roztrwonić. Dlatego przyjmijmy, że jest 0:0, mecz toczy się od nowa i z taką myślą jedźmy do Elbląga.

Ja mam nadzieję, że ta ostatnia bramka strzelona przez Patrycję Królikowską to taki dobry znak. Została uznana, mimo że sędziowie mieli wątpliwości, czy została strzelona przed czy po końcowej syrenie, Kto wie czy to właśnie ona nie da wam awansu do tego finału Pucharu Polski. Oby takiej dramaturgii nie było w spotkaniu rewanżowym. Marzę o tym, byśmy to my wygrały ten mecz i spokojnie awansowały. Lecz trzeba podchodzić do tego, że zaczynamy od zera. Od jutra się przygotowujemy i zobaczymy, co będzie dalej.

Autor: ran

Ładowanie