Z ostatniej chwili:

Wygrana bitwa w Szczecinie. Niezła zaliczka Pogoni po pierwszym półfinale Pucharu Polski

Taki mecz kibice w Szczecinie zapamiętają na bardzo długo. Ogromne emocje, walka, czerwona kartka, niespodziewane zwroty akcji i ostatecznie szczęśliwy happy end dla klubu z Grodu Gryfa. SPR Pogoń wygrała z Kram Startem Elbląg 27:21 w pierwszym meczu półfinałowym o Puchar Polski. Ostatnią bramkę na sekundę przed końcem rzuciła Patrycja Królikowska. Sędziowie trochę się przy niej zawahali, ale ostatecznie gola uznali. Kto wie, być może to ona będzie kluczowa.W sobotę spotkanie numer dwa, ale już o ligowe punkty. Rewanż odbędzie się także środę (17 kwietnia).

Motywacji było aż nadto. Dało się to dostrzec zwłaszcza po miejscowym zespole. Szczecinianki bardzo dużo uwagi poświęcały przede wszystkim obronie. I wychodziło to naprawdę przyzwoicie. Kapitalne interwencje w wykonaniu Natalii Krupy również mogły budzić pewne uznanie. Pogoń starała się błyskawicznie uruchamiać kontry, ale ten element już tak dobrze nie funkcjonował. Wracające elblążanki bardzo sprytnie wyczuwały intencje naszych pań i przechwytywały podania. W pewnym momencie prowadziliśmy już 5:2.

Przerwa na żądanie Andrzeja Niewrzawy przyniosła pewien efekt. Granatowo-bordowe straciły też trochę na skuteczności, co od razu odbiło się na wyniku tej rywalizacji. W 20. minucie zawodów tablica świetlna wskazała stan remisowy (6:6). Od tamtej pory obie drużyny szły już łeb w łeb. Warto podkreślić, że niespecjalnie zachwycała Sylwia Lisewska, liderka klasyfikacji najlepiej rzucających szczypiornistek. Owszem, po pierwszej połowie miała trzy bramki na koncie, ale jej stan posiadania nie mógł budzić uznania.

Pogoń miała jednak pewien problem. W ostatnich sekundach czerwoną kartkę właśnie za faul na „Lisku” otrzymała Noga. Po chwili ukarana dwoma minutami została także Karolina Kochaniak, choć w tym przypadku wcale się ona nie należała. Niemniej, szczecinianki wyszły z niego obronną ręką. Po zmianie stron straciły tylko jedną bramkę, same odpowiadając trafieniem. W 36. minucie zaimponowała Daria Zawistowska. Skrzydłowa otrzymała podanie na kontrę. Stała tyłem do bramki, upadała, jednak jakimś sposobem wypuściła piłkę z rąk, a ta po prostu wturlała się do siatki.

W ostatni kwadrans zespoły weszły przy stanie 17:17. To zapowiadało ogromne emocje. Zresztą, jak cały dotychczasowy przebieg meczu. Nie brakowało bowiem twardej walki i zwrotów akcji. Na 8 minut przed końcową syreną o czas poprosił Niewrzawa. Nic dziwnego, jego zespół przegrywał już 19:23. Wszystko układało się w końcu tak, jak to było planowe. Trybuny hali w Szczecinie wręcz huczały. A to wciąż nie było koniec. Znów w bramce swoje robiła Krupa. W pewnym momencie przewaga granatowo-bordowych wynosiła już siedem „oczek”. Ostatecznie stanęło na sześciu bramkach, które są naprawdę niezłym osiągnięciem.

SPR Pogoń Szczecin – Kram Start Elbląg, 27:21

Bramki: Bancilon 4, Noga 2, Cebula 1, Królikowska 6, Koprowska 1, Nosek 2, Zawistowska 4, Blazevic 5, Gadzina 2

Autor: ran