Z ostatniej chwili:

Pora ponownie posmakować gry o złoto, zapowiedź meczu

Ku końcowi zbliża się rywalizacja w Pucharze Polski kobiet. Już w środę (11 kwietnia) SPR Pogoń wystąpi w pierwszym meczu półfinałowym z Kram Startem Elbląg, czyli obecnie trzecią siłą PGNiG Superligi. Dla szczecinianek to idealna okazja, aby powalczyć w tym sezonie o to trofeum. – „Trzeba wygrać spotkanie i to jak największą różnicą bramek, żeby później w miarę spokojnie jechać do Elbląga” – apeluje skrzydłowa granatowo-bordowych, Joanna Gadzina. Nasze rywalki ostatni raz sięgały po puchar 1999 roku, my 7 lat wcześniej.

W najnowszej historii walki o Puchar Polski Start pierwszy raz stanął na drodze Pogoni w sezonie 2012/2013. Przegraliśmy tamten mecz 31:38. Okazja do rewanżu nad ekipą z Elbląga nadarzyła się błyskawicznie. Zwycięstwo 27:22 rok później dało nam trzecią pozycję i pierwszy brązowy medal, co było wówczas naprawdę dobrym osiągnięciem. Od tamtego czasu siódemka z Grodu Gryfa ciągle rywalizowała w czwórce najlepszych drużyn w Polsce, z jedną przerwą w rozgrywkach 2016/2017. Posmakowała nawet gry o złoto.

Potem obie siódemki „mijały” się w losowaniu, aż do teraz. Będzie to więc trzecia rywalizacja Pogoni ze Startem w tych rozgrywkach. Co ciekawe, w przeciągu jednego tygodnia (między 11 a 18 kwietnia) szczecinianki zagrają z tym przeciwnikiem aż trzykrotnie. Dwa razy wystąpią na wyjeździe. Priorytet to awans do finału. Elblążanki będą musiały skupić się także na tym, by nie stracić skromnej przewagi nad Energą AZS Koszalin w PGNiG Superlidze. Obecnie wynosi ona zaledwie jeden punkt. To kolejna szansa dla naszych pań.

– Na pewno to będzie trudny mecz – nie ma wątpliwości Gadzina. Dla skrzydłowej nie istotny jest przy tym fakt, że pierwsze zawody odbędą się w Szczecinie. – Nie zastanawiałam się nad tym. To nie ma znaczenia. Po prostu trzeba zagrać dwa dobre mecze, wtedy przejdziemy dalej – krótko ripostuje szczypiornistka. A że można, pokazał mecz przeciwko liderowi, MKS-owi Perle Lublin. Co prawda podopieczne Ljljiany Marković przegrały 28:29, ale pozostawiły po sobie bardzo dobre wrażenie.

Nikt w obozie Pogoni nie ma wątpliwości, że rywalek nie należy lekceważy, a o zwycięstwo nie będzie łatwo. Największe osłabienie to brak bramkarki Marty Wawrzynkowskiej, która przeszła już operację prawego kolana (zerwane więzadła). Druga sprawa, znaleźć skuteczną receptę na zatrzymanie rozgrywającej, Sylwii Lisewskiej, która pewnie zmierza w tym sezonie po koronę królowej strzelczyń. W 24 meczach dołożyła już 184 bramki. Nie wybiegła na parkiet tylko w jednym spotkaniu.

Coraz odważniej gra Natalia Nosek, przełamała się Moniky Bancilon, ważne bramki z koła dokłada Patrycja Noga. Oba skrzydła to kolejna mocną strona zespołu z portowego miasta. Sukces powinno dać połączenie tych wszystkich rzeczy w jedną spójną całość i skupienie się na defensywie. Drużyna ma potencjał, który może wykorzystać. Czy ekipa Andrzeja Niewrzawy boleśnie się o tym przekona? Nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Więcej o meczu i zasadach Pucharu Polski tutaj.

Środa, 11 kwietnia, godzina 18:00, półfinał Pucharu Polski, SPR Pogoń Szczecin – Kram Start Elbląg, wstęp darmowy.

Autor: ran