Natalia Krupa: Przyjęłyśmy rolę „Możemy, ale nie musimy”

Ogromnych emocji dostarczył mecz w Szczecinie pomiędzy SPR Pogonią a MKS-em Perłą. Lublinianki przyjechały do Grodu Gryfa w roli faworyta. Z tego zadania się wywiązały, choć trzy punkty mogą zawdzięczać w dużej mierze szczęściu oraz znakomitej postawie między słupkami Weroniki Gawlik. Zawodniczka mogła utonąć w ramionach koleżanek zwłaszcza po ostatniej akcji. Szczecinianki zagrały ją bardzo dobrze, zdejmując nawet swoją bramkarkę. – „Trzeba było podjąć ryzyko” – stwierdziła Natalia Krupa.

Sporo emocji dostarczyłyście kibicom w tym meczu. To nie były te same zawody, co z pierwszej rundy, który bardzo wysoko przegrałyście. Tak, to nie był ten sam mecz. Postawiłyśmy dziś wysoko poprzeczkę. Szkoda, bo do zwycięstwa zabrakło niewiele.

Miała pani patent na Martę Gęgę. Szkoda tylko, że tego ostatniego karnego udało jej się strzelić. Niestety, tak bywa.

Ta pierwsza połowa zremisowana, co się mówiło o niej w szatni? Przyznam, że nie wiem, bo na przerwy nie schodzę do szatni, więc nie jestem w stanie powiedzieć.

Ważnym elementem w grze Pogoni po zmianie stron był rzut z dystansu. Moniky Bancilon zrobiła swoje. Tak, tylko szkoda, że do rzutów z drugiej linii mamy tylko ją, no i Natalię Nosek. Zdajemy sobie sprawę, że nie funkcjonowały inne rzeczy, ale dobrze, że chociaż to nam wychodziło.

Trochę zaryzykowałyście, wystawiając 6 zawodniczek w polu, bez bramkarki. Niestety, ten ostatni rzut był niecelny. Tak, szkoda. Trzeba było podjąć jakieś ryzyko. Tym razem się nie udało. Mamy nadzieję, że następnym razem nam wyjdzie.

Powiedzmy sobie szczerze, postraszyłyście lidera tabeli. Trener Robert Lis mógł być podenerwowany. Oczywiście. Przyjechali tutaj w roli faworyta, a my przyjęłyśmy rolę „możemy, ale nie musimy”. Postawiłyśmy warunki, więc miały prawo nas się trochę wystraszyć.

Kolejny mecz będzie już zwycięski? Miejmy nadzieję, że tak.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin