Z ostatniej chwili:

Nowy cel Darii Zawistowskiej

Niezbyt dobrze dla Pogoni rozpoczęły się zmagania w walce o mistrzostwo Polski w PGNiG Superlidze. W hali przy ul. Twardowskiego 12 b w Szczecinie nasze panie uległy Enerdze AZS Koszalin 21:26. 24. kolejka zostanie rozegrana dopiero pod koniec marca, granatowo-bordowe zmierzą się z Metraco Zagłębiem Lubin. Przedtem czekają nas emocje związane z występem Polek w dwumeczu eliminacyjnym z Czarnogórą. Na udział w nich liczy Daria Zawistowska. Jeśli tak się stanie, będzie to dla niej trzynasty występ w kadrze Leszka Krowickiego. – „Nie jestem przesądna, ale dało mi to teraz do myślenia” – stwierdziła sama zainteresowana.

Szkoda, że ta seria z Energą nie została podtrzymana. Cztery ostatnie mecze licząc dwa z rundy zasadniczej i dwa z mistrzowskiej z poprzedniego sezonu były dla Pogoni zwycięskie. Tym razem koszalinianki wzięły rewanż. Niestety, od początku źle zaczęłyśmy to spotkanie i nie dałyśmy potem rady wyjść z tego dołka.

Z czego wynikały te błędy własne? Bo to właśnie one mściły się na was najmocniej. Nie wiem, może do tego meczu podeszłyśmy za bardzo rozluźnione. Nie wykorzystywałyśmy stuprocentowych sytuacji. I tak się zbierało, bramka za bramką, W pewnym momencie zawodniczki z Koszalina miały już bardzo dużą przewagę (10 bramek). Dobrze, że w pewnym momencie udało nam się odrobić aż 5. Za późno się obudziłyśmy. Gdyby ten mecz trwał dłużej, może udałoby nam się je dogonić.

Był taki fragment w pierwszej części zawodów, w którym dogoniłyście rywalki na 8:9. Wtedy zdecydowanie mogłyście odwrócić losy tego spotkania. Tego chyba najbardziej szkoda? Zgadzam się. Zabrakło skuteczności, która w tym momencie była nam najbardziej potrzebna.

Romana Roszak pół żartem pół serio przyznała, że sprawdzała z koleżankami u bukmachera, kto był w tym meczu faworytem i okazało się, że była nią Pogoń. Niestety, nie wykorzystała tego. Nie wiem, co mogę powiedzieć. My nie sprawdzamy tych zakładów.

Dla pani to nie koniec emocji i stresu. Za chwilę dwa mecze reprezentacji Polski. Jest pani w osiemnastoosobowej grupie powołanej przez Leszka Krowickiego. O udział trzeba będzie jednak zawalczyć. Dokładnie, trzeba będzie powalczyć. Wychodząc z hali zapominam o tym spotkaniu, co był i skupiam się na meczach eliminacyjnych z Czarnogórą. Teraz to jest mój główny cel.

Tak jak przed chwilą wspomniałem, powołanych zostało aż 18 zawodniczek, więc dwie z was na pewno będą musiały ją opuścić. Tak, bo może grać tylko 16 zawodniczek.

Wygramy przynajmniej w tym pierwszym meczu z Czarnogórkami? Wydaje się, że Polki są w komfortowej sytuacji, bo mają przewagę punktową, a do mistrzostw Europy wchodzą dwie pierwsze drużyny z każdej grupy. Oczywiście, zawsze jest szansa, żeby wygrać mecz. Nawet nie wiem, kto jest w nich faworytem, czy my, czy Czarnogórzanki. Jak się chce, to można wszystko zrobić. Spójrzmy na mistrzostwa świata. Nikt nie obstawiał, że Czechy wygrają z Polską, a niestety w ostatnich 10 minutach przegraliśmy. Mam nadzieję, że teraz mecze obrócą się na naszą korzyść i wysoko je wygramy.

Jest pani przesądna? Jeśli dobrze policzyłem, to będzie to dla pani 13. występ w kadrze, oczywiście o ile się pani w niej znajdzie. Nie jestem przesądna, ale dało mi to teraz do myślenia (śmiech).

Autor: ran

Ładowanie