Z ostatniej chwili:

Natalia Krupa: Taki mecz nie może się powtórzyć

SPR Pogoń Szczecin ograła UKS PCM Kościerzynę, ale dopiero dzięki perfekcyjnie wykonywanym rzutom karnym (4:2) i postawie między słupami dwóch swoich bramkarek: Marty Wawrzynkowskiej i Natalii Krupy. Obie wygrały po jednym pojedynku. Ostatni zespół w tabeli przyjechał do Szczecina, jak na skazanie. Zagrał jednak chyba swój najlepszy mecz w tym sezonie. – „Nie spodziewałyśmy, że ten mecz będzie tak wyglądał, na pewno nie teraz” – przyznała Krupa tuż po końcowej syrenie.

Szczęście dopisało w tym meczu Pogoni. Nikt się nie spodziewał, że to się tak skończy, bo to jednak outsider w tabeli. Chyba możemy mówić o pewnej sensacji? Szczerze mówiąc my na pewno się tego nie spodziewałyśmy, że ten mecz będzie tak wyglądał, na pewno nie teraz. Ale takie spotkania też się zdarzają. Liczy się wygrana i dobrze, że wszystko tak się skończyło.

Sensacyjne było też to, że już po końcowej syrenie z rzutu wolnego trafiła Karolina Kochaniak i dzięki temu doprowadziła do remisu. Inaczej byście ten mecz po prostu przegrały. Dokładnie, gdyby nie Karolina Kochaniak i jej bramka na remis, to nie wiem, jakie by teraz panowały nastroje.

Domniemywam, że rywalki trochę chyba was zaskoczyły. Rzucały z dystansu, rozbijały waszą wysoką obronę, nieźle broniły. To były ważne elementy w tym meczu. Dokładnie, a u nas niestety tego zabrakło. Mało było sytuacji z drugiej linii. Miejmy nadzieję, że taki mecz się już nie powtórzy.

Brakowało Moniky Bancilon w obronie, bo ta zawodniczka robi różnicę swoimi warunkami fizycznymi. Czy w obronie? Na pewno brakowało jej w ataku, gdyż Monika jest taką zawodniczką, która potrafi rzucać z dystansu. Przyznajmy szczerze, że nie było tego dzisiaj za dużo.

Jesteście teraz na 6. miejscu i z takiej pozycji wystartujecie w rundzie mistrzowskiej. Prawdopodobnie podejmiecie GTPR Gdynię – mistrzynie Polski. To chyba dobrze, że ten pierwszy mecz będzie właśnie z nimi (wywiad przeprowadzono zanim zakończyło się spotkanie GTPR-u z Energą AZS Koszalin)? Nie ma znaczenia, czy podejmiemy ich w pierwszym meczu. I tak będziemy musiały z nimi zagrać. W ogóle w ostatnim czasie dużo z gdyniankami gramy, więc wiemy na świeżo, co grają i jak.

Autor: ran

Ładowanie