Monika Koprowska zawiedziona: „Wiedziałyśmy, co mamy zrobić”

SPR Pogoni Szczecin nie udało się zrealizować postawionego celu i ograć na własnym parkiecie mistrzynie Polski – GTPR-u Gdynia. Zwycięstwo pozwalałoby przeskoczyć je w tabeli PGNiG Superligi i zbliżyć się do czołówki. Przeciwniczki, wbrew pozorom, bardzo dobrze wytrzymały ten mecz pod względem fizycznym. O dobrej motoryce mówiły także nasze szczypiornistki. – „Nie ukrywam tego, że rozmawiałyśmy przed meczem i czułyśmy się bardzo dobrze fizycznie. Coś nie zafunkcjonowało” – powiedziała tuż po końcowej syrenie Monika Koprowska. Szczecinianki spróbują zrehabilitować się już w sobotę (10 lutego) w meczu z KPR-em Kobierzyce.

Zagrałyście trochę słabsze zawody przeciwko GTPR-owi. Zarówno w ataku, jak i w obronie. Z czego to wynikało? W obronie też, bo stracić 32 bramki to naprawdę dużo. My dysponujemy dobrą obroną i kontrą. Widać, że przeciwko gdyniankom coś nam nie szło. Współpraca bloku z bramkarzem też nie była na takim poziomie, jak zawsze. Na pewno nie jesteśmy z tego zadowolone. Musimy wyciągnąć wnioski i grać dalej.

Szkoda tym większa, że na własnym terenie z GTPR-em ostatnio nie przegrywałyście. Tym razem różnica bramkowa była dość spora. Nie możemy być zadowolone, tym bardziej, że grałyśmy przed własną publicznością. To zawsze bardziej nas motywuje. Wiadomo, że jak się gra u siebie, jest lepiej. Byłyśmy dobrze przygotowane do tego spotkania. Liczyłyśmy na zwycięstwo. Niestety, nie udało się. Musimy się szybko podnieść, bo w sobotę jest już kolejny mecz.

Trzeba przyznać, że nie miałyście łatwo. Rywal miał sporo argumentów, bo jak nie rzucała Zych, to robiła to Kozłowska, jak z kolei nie ona, to Gutkowska. Tak, rzeczywiście. Próbowałyśmy wyłączyć jedną zawodniczkę, druga zaczęła rzucać. Trochę nie potrafiłyśmy sobie z tym poradzić. Musimy zobaczyć to na wideo, przeanalizować i poprawić.

Do tej 20. minuty wszystko było w porządku. Wynik na styku. Co się stało potem? Trudno tak na gorąco powiedzieć, co się stało. Bardzo chciałyśmy. Nie ukrywam tego, że rozmawiałyśmy przed meczem i czułyśmy się bardzo dobrze fizycznie. Coś nie zafunkcjonowało. Jeszcze nie potrafię dokładnie powiedzieć co. To pokaże dopiero analiza.

Szybko wyszłyście z szatni po tej przerwie. Wydawało się, że już wiecie, co musicie zmienić. Tym bardziej szkoda początku drugiej połowy, bo szansa jeszcze istniała. Mogłyśmy się jeszcze bardziej przygotować, może być jeszcze bardziej skupione. W szatni przeanalizowałyśmy sobie ich grę i wychodząc na drugą połowę, wiedziałyśmy, co mamy zrobić. Dostałyśmy konkretne zadania. Jednak się nie udało.

Zamykamy temat gdynianek. Czas już na kolejnego rywala, którym będzie KPR Kobierzyce. Na ich parkiecie nie będzie Pogoni łatwo, tym bardziej, że już kilka klubów z czołówki ligi miało tam problem. To będzie trudny mecz, teraz wszystkie takie będą. Musimy grać tak, jakby każde spotkanie było o złoty medal. Pojedziemy z nastawieniem na twardą walkę. KPR gra u siebie dobrze. Postaramy się od początku pokazać, kto jest lepszy i zwyciężyć.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin