Karolina Kochaniak: „Czujemy ogromny niedosyt”

SPR Pogoń Szczecin przegrała w 15. kolejce PGNiG Superligi w Lubinie z tamtejszym Metraco Zagłębiem 28:31. Dla naszego zespołu było to niestety drugie z rzędu niepowodzenie. Jak przyznała w rozmowie Karolina Kochaniak, cały zespół czuje spory niedosyt, ponieważ nie był słabszym przeciwnikiem, a musiał przełknąć gorzką pigułkę. – „To nie Zagłębie wygrało, bo nie było lepsze w tym meczu, to my przegrałyśmy. Zawiodłyśmy w najważniejszych momentach, mam tu na myśli podwójne osłabienie Zagłębia w końcówce meczu, którego nie wykorzystałyśmy” – stwierdziła szczecińska środkowa rozgrywająca.

Czujecie niedosyt z powodu przegranej z Zagłębiem? To znowu nie były złe zawody w waszym wykonaniu. – Czujemy ogromny niedosyt. Był to kolejny mecz, w którym powinnyśmy zdobyć komplet punktów. To nie Zagłębie wygrało, bo nie było lepsze w tym meczu, to my przegrałyśmy. Zawiodłyśmy w najważniejszych momentach, mam tu na myśli podwójne osłabienie Zagłębia w końcówce meczu, którego nie wykorzystałyśmy.

Przed takim spotkaniem można mówić o jakiejś presji na wynik? Ewentualna przegrana powiększała stratę do czołowej trójki w tabeli i tak się niestety stało. – Ja osobiście nie odczuwałam presji. Na każdy mecz wychodzę z taką samą koncentracją i determinacją. Jestem jednak świadoma tego, jakie konsekwencje miała ta przegrana. Jesteśmy w trudnej sytuacji, bo czołówka trochę nam uciekła, ale nikt nie zwiesza głów. Dalej ciężko pracujemy i będziemy walczyć o jak najlepsze miejsce na koniec sezonu. Mamy naprawdę dobry zespół i wiem, że stać nas na wiele.

Zeszłyście z parkietu bez punktów, mimo że byłyście równorzędnym rywalem. Jakoś to sobie tłumaczycie? – Po meczu, mimo dużych emocji, usiadłyśmy razem w szatni i dość długo rozmawiałyśmy na temat tego spotkania, co sie sprawdziło, co zawiodło, dlaczego ten mecz nie skończył się pozytywnym dla nas wynikiem. Zdajemy sobie sprawę, że pewnych założeń nie zrealizowaliśmy tak, jak trzeba.

Mecz w Lubinie miał kilka kluczowych momentów. Jednym z nich była kara dwóch minut i zarazem czerwona kartka dla obrotowej Jovany Milojević. Miedziowe musiały grać bez nominalnej kołowej do końca zawodów. Zdołałyście wyrównać. Zapaliła się wam wtedy lampka: „mamy je”? – Wydaje mi się, że to właśnie ten moment, w którym Zagłębie grało w podwójnym osłabieniu. Tak, to była moja pierwsza myśl, ze teraz już „je mamy”, że łatwiejszej sytuacji do tego, żeby odskoczyć od rywala już nie będzie. Przez chwilę nawet byłam już spokojna o wynik tego meczu. Wierzyłam w nas, że dociągniemy ten mecz do końca i wygramy, jednak to nam się nie udało.

Następnym przeciwnikiem Pogoni w lidze będzie Korona Handball Kielce, czyli jedna ze słabszych drużyn. Będziecie w tym meczu zdecydowanym faworytem. To spotkanie na przełamanie złej passy? – Zdecydowanie tak. Jednak nie lekceważymy przeciwnika, bo wiemy, jak trudno było nam w Kielcach. Teraz gramy u siebie. Musimy narzucić nasze tempo i nasze zasady gry. Przy dopingu szczecińskich kibiców we własnej hali jestem pewna, że będzie dobrze.

Luty to kluczowy miesiąc w rundzie zasadniczej. Pogoń czeka w tym czasie sześć spotkań. Aż w pięciu z nich będziecie stawiane za zespół, który powinien zwyciężyć. To będzie czas odrabiania strat do reszty stawki? – W lutym musimy odrobić straty, zdobyć tyle punktów, ile to tylko możliwe. Każda z nas zdaje sobie z tego sprawę. Tak, jak mówiłam wcześniej, nigdy nie lekceważymy przeciwnika, ale musimy pokazać swoją siłę i na nowo nauczyć się wygrywać. Takie mecze są bardzo ważne.

Autor: ran

Recommended For You

About the Author: admin