Z ostatniej chwili:

Agata Cebula: „Jesteśmy świadome celu”

Blisko dwa miesiące przerwy w rozgrywkach PGNiG Superligi kobiet dobiegło końca. 7 stycznia (niedziela) SPR Pogoń Szczecin rozegra mecz w Koszalinie z tamtejszą Energą AZS. Oba zespoły zgromadziły tyle samo punktów (po 22). W Grodzie Gryfa lepsze były szczecinianki. Rewanż pozostaje jednak sprawą otwartą. Mimo, że to dopiero 12. kolejka, wygrany może złapać kontakt z trzecim zespołem w ligowej stawce. – ”Punkty liczą się tak samo, więc każde spotkanie jest tak samo istotne” – przyznaje Agata Cebula. Dodajmy, że siódemkę ze stolicy Pomorza Zachodniego po raz pierwszy w oficjalnym spotkaniu ligowym poprowadzi nowa trenerka, Serbka Ljiljana Marković.

Czujecie już głód gry i rywalizacji w PGNiG Superlidze? Tak, oczywiście, jesteśmy głodne gry. Długa przerwa w rozgrywkach, samo trenowanie nie daje takich emocji i adrenaliny jak mecz.

Ostatnie spotkanie ligowe zagrałyście w połowie listopada. Jak wyglądał ten czas: urlop, święta, sylwester, a w międzyczasie ciężkie treningi? Jak co roku. Zawsze taka przerwa jest trudna dla zawodnika, bo cały czas są ciężkie treningi, nie gra się meczów, nie ma rytmu meczowego. Ale z drugiej strony to też czas, gdzie każdy ma trochę wolnego dla siebie i rodziny w święta czy sylwestra. Cały ten okres solidnie przepracowałyśmy i liczę na to, że przyniesie to efekty na ligowym podwórku.

W drużynie jest nowa pani szkoleniowiec. Czy trenuje razem z wami? Nie, ale jest aktywna na treningu. Pokazuje, objaśnia, niemniej nie trenuje razem z nami.

Pani Marković dopiero rozpoczęła naukę języka polskiego. Jak zatem wygląda komunikacja w zespole? Na początku było dosyć trudno, ale z czasem zaczęłyśmy pojmować już te handballowe sformułowania po serbsku. Trenerka rozumie wiele naszych słów, na szczęście w serbskim i polskim języku jest dużo podobnych wyrazów. Poza tym pomaga Vala (Walentyna Blażević – dop. red.), która zna serbski i tłumaczy go reszcie zespołu.

Dwa spotkania sparingowe w ramach przygotowań za wami. Zgodzi się pani, że bardziej niż triumf liczyło się to, z kim i przede wszystkim jak zagrałyście? Mam tu na myśli wiarę do ostatnich sekund. Wynik nie był najważniejszy, ale wiadomo, jeśli walczysz, chcesz zwyciężyć, nawet jeżeli to mecz o pietruszkę. Wygrana w całym turnieju jest miła. Oba spotkania były trudne, dość wyrównane, choć zdarzało się, że zostawałyśmy w tyle np. w pierwszej połowie spotkania z Vistalem. Niemniej super było to, że walczyłyśmy do końca i zremisowałyśmy. To ważne, bo fajnie działa na zespół.

Pokonałyście w Sławnie Energę AZS Koszalin jedną bramką. 7 stycznia wznowicie rozgrywki właśnie z tą drużyną. Skuteczność będzie podstawą do przywiezienia z Koszalina kompletu punktów? Mecz, który był w Sławnie, zostawiamy już za sobą. Oczywiście, skuteczność rzutowa, ale też nasza postawa w obronie będą kluczowe dla losów tych zawodów.

Ten najbliższy mecz będzie arcyważny także z innego punktu widzenia. Trzy „oczka” realnie przybliżą was do walki o podium, tym bardziej, że bezpośredni pojedynek stoczą ze sobą Start i Vistal, czyli odpowiednio trzeci i czwarty zespół Superligi. Presja będzie zatem trochę większa niż zwykle? Osobiście nie odczuwam żadnej presji. Uważam, że jesteśmy po prostu świadome tego, iż każdy wygrany mecz może nas mocno przybliżyć, a przegrany oddalić od naszego celu, jakim jest medal. Nieważne, z kim gramy czy z pierwszym, czy dziesiątym zespołem w tabeli. Punkty liczą się tak samo, więc każde spotkanie jest tak samo istotne.

Autor: ran